Hudbay Minerals Inc (HBM) - idziemy za ciosem i kopiemy dalej
Inwestowanie

Hudbay Minerals Inc (HBM) - idziemy za ciosem i kopiemy dalej

Za mną ciężki miesiąc, miesiąc bez oszczędności, nowy rok - od czasu zakupu NXE zdążyło zrobić zrobić ponad 30% niewątpliwie był to sukces, bo wszystko szło zgodnie z przewidywaniami.

Pierwszą zgodę udało się uzyskać - w tamtym momencie czekaliśmy na drugą rozprawę, ale i tam nie było żadnych oznak jakichkolwiek problemów. W międzyczasie hossa na surowce spowodowana skokami złota szalała w najlepsze i chciało się więcej.

Szukałem więc kolejnej okazji i znalazłem ją, również bazując na podobnych założeniach jak przy NexGen, z tym, że tu już mówimy o kopalni która prowadzi realne wydobycie.

Czym jest Hudbay Minerals Inc

Hudbay Minerals Inc. (ticker HBM na NYSE i TSX) to kanadyjska spółka z branży wydobywczej, z siedzibą w Toronto. Brzmi podobnie, nieprawdaż? Już coś kiedyś podobnego pisałem, zmieniła się tylko siedziba.

W tym wypadku jest to faktyczna kopalnia która działa i wydobywa miedź, a także rykoszetem złoto czy srebro, także nie traktuję tego jak spekulacje - jednak zamysł był podobny. Hudbay zajmuje się tym co nasz Polski KGHM i zrozumiem wszelkie wytyki dotyczące braku patriotyzmu, jednak jak patrzyłem na wskaźniki, no brakowało mi tu czegoś co znalazłem w Hudbay Minerals.

Pobierz grafikę aby zobaczyć

Projekt Copper World (Arizona)

W trakcie swojej analizy lubię szukać spółek które są karane za swój rozwój. No i to jest właśnie powód dla którego wypadło na Hudbay. No i mamy spółkę która chwilę przed moją inwestycją ogłosiła potężną inwestycję w Arizonie która jest miedzianym sercem USA - stanem, który odpowiada za blisko 70% krajowej produkcji tego surowca. To właśnie tutaj, w hrabstwie Pima, Hudbay Minerals rozwija swój flagowy projekt Copper World. Spółka posiadała w momencie mojej inwestycji 100% udziałów w tym przedsięwzięciu, teraz troszkę mniej bo około 70%, jednak w przeciwieństwie do wielu innych gigantycznych kopalń, ta opiera się na złożach położonych blisko powierzchni. To kluczowy atut, który drastycznie zmienia ekonomię wydobycia - zamiast drążyć kilometry pod ziemią, Hudbay planuje tradycyjną kopalnię odkrywkową, co przekłada się na niższe koszty i szybsze tempo uruchomienia produkcji.

Skala projektu robi wrażenie: Copper World ma dostarczać średnio 85 000 ton miedzi rocznie przez pierwsze 20 lat funkcjonowania. Jednak prawdziwym „game-changerem” jest planowana na miejscu produkcja miedzi katodowej klasy premium. Dzięki własnym zakładom przetwórczym, Hudbay nie będzie tylko wydobywać rudy, ale dostarczać gotowy metal bezpośrednio na rynek amerykański, omijając zagraniczne huty. W dobie transformacji energetycznej i walki o bezpieczeństwo surowcowe, Copper World staje się dla Stanów Zjednoczonych strategicznym bastionem - to kopalnia nowej generacji, która łączy ogromne zasoby z logistyczną przewagą bycia „u siebie”.

To jednak co dla jednych jest okazją, dla innych jest kosztem. Ja tu widzę okazję, natomiast rynek póki co widział to inaczej.

Czy to wszystko?

Zanim jednak Copper World w ogóle wbije pierwszą łopatę, warto podkreślić jedną kluczową różnicę względem NXE: Hudbay to spółka, która już dziś wydobywa i zarabia - z trzema działającymi kopalniami rozrzuconymi po trzech kontynentach. Sercem obecnego portfela jest Constancia w peruwiańskiej prowincji Chumbivilcas - w pełni należąca do spółki odkrywkowa kopalnia miedzi, która wraz z satelickim złożem Pampacancha odpowiada za produkcję rzędu 101 000 ton miedzi rocznie, z perspektywą działania aż do 2041 roku. Do tego dochodzi Manitoba ze Snow Lake i kopalnią Lalor - miks złota, miedzi i cynku. Ale prawdziwym przełomem, który zmienił skalę całej spółki, był czerwiec 2023 roku. Wtedy Hudbay przejął Copper Mountain w Kolumbii Brytyjskiej - kopalnię z bagażem zaniedbań po poprzednich właścicielach, którzy przez cztery lata wyraźnie odpuszczali stripping, czyli niezbędne odkrywanie kolejnych partii złoża. Rynek ukarał spółkę za ten zakup natychmiast - i tu właśnie pojawiła się okazja. Od momentu przejęcia Hudbay konsekwentnie realizował plan stabilizacji: reaktywował pełną flotę górniczą, dokupił dodatkowe ciężarówki, otworzył nowe fronty wydobywcze i wdrożył procesy sprawdzone wcześniej przy Constancii - efektem była dostępność młyna na poziomie 92% i odzysk miedzi rzędu 82% w 2024 roku. Innymi słowy - ktoś kupił zaniedbany dom w dobrej dzielnicy i po roku generalnego remontu zaczął zbierać czynsze. Pytanie tylko, czy rynek zdążył to już wycenić, mam co do tego pewne podejrzenia.

O czym warto pamiętać?

Hudbay to nie spółka bez przychodów, ale to nie znaczy, że można spać spokojnie. Ryzyka są zawsze, w tym wypadku jednak inne niż przy NXE, może trochę bardziej operacyjne niż egzystencjalne - ale są:

  • Copper Mountain to wciąż praca w toku. Spółka przejęła kopalnię w fatalnym stanie technicznym i konsekwentnie ją naprawia. Jednak zaniedbania poprzednich właścicieli przez cztery lata nie znikają z dnia na dzień. Dotarcie do pełnej zdolności wydobywczej wymaga czasu, a każde opóźnienie na tej drodze to realne koszty. Kierunek jest właściwy, tempo – do obserwowania.

  • Copper World ma już partnera, ale nie ma jeszcze łopaty. W momencie inwestycji, temat jeszcze nie był zamknięty jednak aktualnie zakończono joint venture z Mitsubishi w styczniu 2026 roku za 600 mln dolarów. To ogromny krok - branżowy gigant nie wykłada takich pieniędzy dla zabawy. Niemniej projekt wciąż jest w fazie pre-sanctioning i do pierwszej produkcji droga jest długa.

  • Miedź to globalny surowiec. Cena zależy od kondycji chińskiej gospodarki, tempa transformacji energetycznej i setek innych zmiennych, na które Hudbay nie ma żadnego wpływu. Rekordowe wyniki Q1 2026 wyglądają świetnie - ale częściowo dlatego, że miedź wyceniana jest wysoko.

  • Trzy aktywa w trzech krajach. Dywersyfikacja geograficzna brzmi dobrze, ale zarządzanie operacjami w Peru, Kanadzie i USA jednocześnie to też trzy różne ryzyka regulacyjne, walutowe i logistyczne.

  • Dług? Historia. Wskaźnik dług netto do EBITDA wynosił 2,9x w połowie 2023 roku - dziś wynosi 0,0x. Spółka rozładowała ten ciężar znacznie szybciej niż zakładał rynek, częściowo dzięki wpływom z transakcji z Mitsubishi. To, co miało być ryzykiem, aktualnie stało się argumentem za, co jeszcze w tamtym roku nie było takie oczywiste.

Podsumowanie

Hudbay to zupełnie inna liga niż NXE - tu przychody już są, kopalnie działają, a gotówka płynie. Ale logika inwestycyjna jest podobna: spółka była karana przez rynek za ambicje, które w horyzoncie kilku lat okazują się jej największym atutem.

  • Realne wydobycie, rekordowe wyniki. Q1 2026 przyniósł 757 mln dolarów przychodu i 422 mln dolarów EBITDA - to nie są liczby spółki w tarapatach. To liczby spółki, która cicho i konsekwentnie robiła swoje, gdy rynek patrzył gdzie indziej.

  • Copper Mountain jako dźwignia. Przejęta za tanio, naprawiana metodycznie - trzyletnia prognoza zakłada 24% wzrost produkcji miedzi, wspierany właśnie przez ramping w Kolumbii Brytyjskiej. Jeśli plan się zrealizuje, największy wzrost wolumenów jest wciąż przed nami.

  • Copper World przestał być tylko marzeniem. Mitsubishi nie wykłada 600 milionów dolarów dla zabawy. Wejście branżowego giganta jako partnera w projekcie to jakościowa zmiana - ryzyko finansowania zostało właśnie w dużej mierze zdjęte ze stołu, a IRR projektu po transakcji wzrosło do około 90%.

  • Bilans jako supermoc. Dług netto na poziomie bliskim zera przy EBITDA przekraczającej miliard dolarów rocznie oznacza jedno: każda kolejna złotówka gotówki operacyjnej idzie na rozwój albo wróci do akcjonariuszy. To komfort, którego większość spółek wydobywczych może tylko pozazdrościć.

  • Pozycja świadomie ryzykowna. To nie jest spółka dywidendowa ani spokojny value play - to zakład na to, że rynek w końcu wyceni całość obrazka, a nie tylko jego najtrudniejszy moment, a może mi coś umknęło?

Jeśli chcesz sprawdzić, jak ta pozycja wygląda na tle reszty portfela, zapraszam do zakładki Moje IKE.

Komentarze